
.
„Zakaz rozmowy z pacjentem”. Tak w Polsce rozumie się rolę pielęgniarki psychiatrycznej

Styczeń 2025 r.
Publiczny szpital. Całodobowy oddział psychiatryczny – gdzieś w Polsce.
Powstaje „plan kryzysowy” dla pacjentki z autoagresją. Dokument przygotowany przez lekarza i psychologa, adresowany do „personelu”. Tym „personelem” są pielęgniarki.
Z treści planu wynika jasno: pielęgniarka nie rozmawia z pacjentką. W razie potrzeby rozmowy – informuje lekarza lub psychologa. Może podać leki lub zastosować unieruchomienie, ale wyłącznie na pisemne zlecenie lekarza. Nie prowadzi interwencji. Nie podejmuje decyzji. Nie korzysta z własnych kompetencji. Jest łącznikiem. Przekaźnikiem. Wykonawcą.
Rok 2025 czy 1965?
Ten model roli pielęgniarki nie jest nowy. Jest skrajnie przestarzały. W 1965 r. duński badacz Christensen pisał, że „personel pielęgniarski ma jedynie tymczasowo neutralizować pacjentów, a faktyczne leczenie jest zarezerwowane dla lekarza”. Określał „pielęgniarkę naukową” jako „obrzydliwą plagę” i sprowadzał jej rolę do bycia „oczami i uszami lekarza”.
Ta koncepcja niemal idealnie opisuje polski oddział psychiatryczny w 2025 roku – mimo że pielęgniarki mają dziś wykształcenie akademickie, specjalizacje, wieloletnie doświadczenie kliniczne i kompetencje porównywalne z innymi zawodami medycznymi.
Interdyscyplinarność? Fikcja
W Polsce lubimy mówić o „zespołach interdyscyplinarnych”. W praktyce są one fasadą. Plan kryzysowy obnaża rzeczywistość: lekarz i psycholog decydują, pielęgniarka asystuje. To nie jest współpraca. To hierarchia oparta na XIX-wiecznym myśleniu o zawodach medycznych.
Kontrast: Dania
W XXI wieku Dania rozwija model Advanced Nursing Practice (ANP) – pielęgniarki jako ekspertki kliniczne. ANP diagnozuje w określonym zakresie, zleca i interpretuje badania, przepisuje leki, inicjuje leczenie, wypisuje pacjentów i koordynuje opiekę w sposób holistyczny. Efekt? Większa autonomia, lepsza ciągłość opieki i wyższe bezpieczeństwo pacjentów.
Polska alternatywa
W Polsce samorząd pielęgniarski:
- wpisuje do programów specjalizacji elementy terapii i diagnozy,
- nie broni samodzielności pielęgniarek w praktyce klinicznej,
- akceptuje dokumenty, w których pielęgniarka ma zakaz rozmowy z pacjentem.
To nie jest brak reform. To aktywne utrwalanie podrzędności.
Puenta, której nie da się obejść
Jeśli pielęgniarka psychiatryczna w 2025 roku:
- nie może rozmawiać z pacjentem w kryzysie,
- nie może podejmować decyzji,
- może jedynie podać lek lub unieruchomić ciało,
to problemem nie są pielęgniarki.
Problemem jest system, który mentalnie zatrzymał się w 1965 roku –
oraz samorząd, który zamiast go zmienić, pomaga mu trwać.
Źródło: fragment pisma z dnia 23.01.2025 r. pt. Wezwanie do zajęcia stanowiska skierowanego do Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych w sprawie akceptacji rozwoju zawodowego pielęgniarek bez zapewnienia realnych podstaw prawnych.
Pełna treść dostępna na www.oizpp.pl, Dokumenty – wpis nr [28].
Mija właśnie rok. Odpowiedzi brak.
.
.
„Wejść, zapytać, wyjść”. Tak w Polsce „kontroluje się stan psychiczny”

Styczeń 2026 r.
Całodobowy oddział psychiatryczny – gdzieś w Polsce.
Na komputerze w dyżurce pielęgniarskiej pojawia się notatka służbowa:
„Proszę o kontrolę stanu psychicznego u pacjenta ZZ w godz. 22–23 (wejście na salę i zapytanie o samopoczucie).”
To nie jest żart ani prowokacja. To realny dokument funkcjonujący w publicznym systemie ochrony zdrowia. Dopiero gdy zestawimy mikro z makro, widać pełną skalę absurdu.
Mikro: kompetencje, których system nie widzi
Adresatkami notatki są pielęgniarki – w większości magistrzy pielęgniarstwa, specjalistki w dziedzinie pielęgniarstwa psychiatrycznego, po setkach godzin kształcenia podyplomowego. Zgodnie z obowiązującymi programami specjalizacji, zatwierdzonymi przez Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych oraz Ministerstwo Zdrowia, są formalnie przygotowane do oceny stanu psychicznego, obserwacji, interwencji i dokumentowania procesu opieki.
W teorii: wysokie kwalifikacje, samodzielność, odpowiedzialność.
W praktyce: polecenie sprowadzone do wejścia na salę i zadania jednego pytania.
Makro: system, który sam sobie przeczy
Ta notatka nie jest wpadką pojedynczego lekarza. Jest produktem systemowym, którego współautorem jest także samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych. Ten sam, który:
- w uchwałach programowych wpisuje elementy diagnozy, terapii i oddziaływań psychologicznych,
- nie zapewnia pielęgniarkom realnej, prawnie chronionej samodzielności w praktyce klinicznej,
- akceptuje dokumenty ograniczające autonomię zawodową zamiast ją wzmacniać,
- po czym twierdzi: „to tylko program kształcenia”.
Efekt? Pseudoprawa. Pielęgniarki „mają kompetencje” w dokumentach, ale w codziennej pracy są traktowane jak wykonawcy poleceń technicznych.
To systemowa sprzeczność:
- z jednej strony deklarowana samodzielność,
- z drugiej faktyczna pomocniczość,
- z trzeciej pełna odpowiedzialność bez jasnych granic kompetencji i bez ochrony prawnej.
To nie konflikt personalny. To system, który jednocześnie wymaga więcej i traktuje gorzej.
Absurd w czystej postaci
Jeżeli „kontrola stanu psychicznego” ma polegać na wejściu do sali i zapytaniu o samopoczucie, mówimy o fikcji opieki psychiatrycznej. Logicznym kolejnym krokiem będzie więc notatka:
„Proszę o przeprowadzenie terapii w godz. 22–23 (uśmiech, potakiwanie i aktywne słuchanie).”
Brzmi groteskowo? Dokładnie tak samo groteskowa jest pierwotna notatka.
To nie burnout. To moral distress
To, czego doświadczają dziś pielęgniarki, nie jest klasycznym wypaleniem zawodowym. „Burnout” sugeruje problem jednostki. Tymczasem mamy do czynienia z moral distress – cierpieniem wynikającym z niemożności postępowania zgodnie z własnym sumieniem, wiedzą i standardami zawodowymi.
Pielęgniarki wiedzą, jak powinna wyglądać dobra, bezpieczna i godna opieka. Mają kompetencje, doświadczenie i poczucie odpowiedzialności. Jednak realia systemowe – braki kadrowe, presja czasu, hierarchiczny i paternalistyczny model ochrony zdrowia oraz ograniczanie samodzielności – uniemożliwiają realizację tej opieki.
Moral distress pojawia się, gdy pielęgniarka:
- widzi zagrożenie dla pacjenta, ale nie ma realnego wpływu na decyzje,
- zna standardy, lecz warunki organizacyjne zmuszają ją do ich łamania,
- ponosi odpowiedzialność prawną i moralną, będąc pozbawioną sprawczości.
To nie nadmiar empatii „wypala” pielęgniarki. Wypala je bezsilność. Długotrwałe funkcjonowanie w sprzeczności z własnymi wartościami prowadzi do frustracji, lęku, poczucia winy i odejść z zawodu.
Nazywanie tego zjawiska „burnoutem” jest wygodne – zdejmuje odpowiedzialność z decydentów. Uznanie, że mamy do czynienia z moral distress, wymusza trudniejsze pytania: o strukturę władzy w ochronie zdrowia, realną samodzielność pielęgniarek, bezpieczeństwo pacjentów i jakość opieki.
Jeśli system zmusza profesjonalistów do działania wbrew ich etyce – to system jest chory, nie ludzie.
.
.
Pielęgniarki w Polsce są stygmatyzowane — zarówno społecznie, jak i systemowo. Oto najważniejsze przejawy tej stygmatyzacji – więcej: http://oizpp.pl/?page_id=4209

.

.
Podział pielęgniarek na „lepsze” i „gorsze” w kontekście obowiązkowego przeszkolenia przed powrotem do wykonywania zawodu. Średnio czas przeszkolenia trwał ok. 5 m-cy. Zwykle za czas przeszkolenia pracodawca wypłaca wynagrodzenie, ale nie w tym przypadku: „Natomiast z 223 pielęgniarkami i położnymi w trakcie trwania szkolenia zawarto umowę o pracę lub umowę cywilnoprawną, na podstawie której uprawnione były do otrzymywania wynagrodzenia. Wynagrodzenia nie otrzymało 1 189 pielęgniarek i położnych” – źródło: poniżej
.
Podstawowa wiedza jaką powinni nabyć pracownicy etatowi i kontraktowi w zakresie norm społecznych w miejscu pracy i sytuacji, w których dochodzi do łamania praw. „Artykuł 13 ust. 1 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U.2020.2156 t.j. z dnia 3 grudnia 2020 r.) stanowi, że każdy, wobec kogo zasada równego traktowania została naruszona, ma prawo do odszkodowania. W związku z tym osoba, która doznała dyskryminacji pośredniej, może zażądać od sprawcy, aby przywrócił stan sprzed dokonanych naruszeń, lub odszkodowania zarówno w zakresie tzw. szkody rzeczywistej, jak i szkody w postaci utraconych korzyści” Dyskryminacja płacowa nie jest jedyną formą nierównego traktowania pracowników kontraktowych. Jest nią również przemoc psychiczna, molestowanie (tzw. szykany), molestowanie seksualne oraz mobbing. „Chciałbym podkreślić, że istnieją podstawy prawne, na podstawie których osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych mogą już dziś dochodzić roszczeń w związku z mobbingiem. Warto pamiętać, że działania mobbera w istocie zmierzają do naruszania dóbr osobistych ofiary, a zatem istnieje możliwość dochodzenia roszczeń w oparciu o przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych” – powiedział dr Mateusz Gajda źródło: https://www.prawo.pl/kadry/przemoc-w-pracy,516300.html Dyskryminacja pośrednia pracowników > pkt. 2 – zobacz
Wykaz czynności zawodowych opiekuna medycznego pokrywają się z kompetencjami kadry pielęgniarskiej wg projektu rozporządzenia, który ma obowiązywać 26 marca 2024 r. – zobacz
Czy Ministerstwo Zdrowia chce zastąpić kadrę pielęgniarską tańszymi opiekunami medycznymi? Uprawnienia pielęgniarek przejmą opiekunki. Nie jest to jednak rozwiązanie na znany fakt, że ponad połowa zatrudnionych pielęgniarek jest po 60 roku życia spośród 230 tys. Wg opinii jednego z dyrektorów warszawskiego szpitala pielęgniarek na oddziałach jest za dużo. Sprawami pielęgnacyjnymi i pobraniem krwi opiekunka medyczna może zajmować się bez problemu. Co najważniejsze nie trzeba kończyć studiów, tylko wystarczy kurs. źródło: https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Od-marca-2024-wazne-zmiany-dla-opiekunow-medycznych-MZ-pokazalo-nowe-obowiazki-i-liste-uprawnien,255651,2.html
„Średnia wieku aktywnej zawodowo pielęgniarki to 61 lat, średnia zgonu – 67! Zawód przez ostatnie ćwierćwiecze wymarł. Wołałyśmy o pomoc 30 lat i nie chodziło w tym wołaniu tylko o forsę, a o kilka innych postulatów. Ale nikt nas nie słuchał, choć słyszał” – mówi pielęgniarka specjalistyczna z długim stażem. źródło: https://www.o2.pl/biznes/pielegniarki-maja-dosc-nawet-dobra-kasa-nic-nie-zmieni-7001614116706848a
Marginalizacja zawodu pielęgniarki postępuje od ponad 20 lat. Trzeba zrozumieć, że bez nadania ustawowych uprawnień kadrze pielęgniarskiej nie ma perspektyw na jakąkolwiek jakość opieki nad pacjentem, a głoszone idee pacjentocentryzmu przez niektóre publiczne szpitale są fikcyjną demagogią. Zaawansowana Praktyka Pielęgniarska jest jedynym rozwiązaniem na poprawę jakości opieki pacjenta jak i zastępowalności pokoleniowej zawodu pielęgniarskiego poprzez umocnienie jej pozycji w systemie ochrony zdrowia jako zawodu, który jest personelem wyższym medycznym, a nie pomocniczym i średnim.
Na IX Kongresie Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach – zob. podsumowanie w jaskrawy sposób można było zauważyć powszechne w publicznych szpitalach zjawisko gaslightingu (formy wysublimowanej manipulacji) zawodu pielęgniarek przez lekarzy – profesorów i dyrektorów szpitali, które polega na dysonansie poznawczym pomiędzy deprecjonowaniem wykształcenia pielęgniarek tzw. personelu średniego (niskie poczucie własnej wartości przyczynia się niskiej przydatności zawodowej), a werbalnym utwierdzaniem „równości”, (np. w zespołach terapeutycznych) zawodu pielęgniarki i lekarza. – zobacz też relację na żywo naszych reprezentantów
„Bo w pracy chcieliby, żeby jedna pielęgniarka zrobiła tyle, co trzy pielęgniarki. Nie ma norm, a nawet jeśli są, to są notorycznie łamane. Dla szpitala ważniejsze są dochody niż pacjent. Trzy dni pobytu na oddziale i do domu. Nieważne, czy wyleczony, czy niewyleczony. Liczy się liczba pacjentów, którzy byli leczeni. Liczy się tylko kasa, a nie człowiek – mówi „GW” pani Katarzyna. źródło: https://www.o2.pl/biznes/pielegniarki-maja-dosc-nawet-dobra-kasa-nic-nie-zmieni-7001614116706848a
***
Istnieje obecnie wiele ograniczeń usług pielęgniarskich pomimo, że zawód pielęgniarki jest samodzielnym i niezależnym zawodem. Jego podmiotowość, ugruntowana tożsamość oraz odrębność wiąże się z koniecznością wzmocnienia jego roli w systemie ochronie zdrowia poprzez zmianę … obowiązującego prawa.
Za najistotniejszy przykład ostatnich 20 lat niezależności zawodu pielęgniarki i położnej, należy uznać „uprawnienia” podczas realizacji zlecenia lekarskiego i wynikające z ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej (skrót u.z.p.p.).
W trakcie realizacji zlecenia lekarskiego, pielęgniarka, bądź położna, ma prawo, m.in.:
odmówić jego wykonania, jeżeli uzna, że jest ono błędne i może spowodować szkodę dla pacjenta (a contrario art. 12 ust. 1 u.z.p.p.);
odmówić jego wykonania, jeżeli świadczenie zdrowotne, będące przedmiotem zlecenia, jest niezgodne z sumieniem położnej (tzw. klauzula sumienia, art. 12 ust. 2 u.z.p.p.)
wglądu do dokumentacji medycznej pacjenta oraz uzyskania od lekarza pełnej informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych metodach diagnostycznych, leczniczych, rehabilitacyjnych i dających się przewidzieć następstwach podejmowanych działań, w zakresie niezbędnym do udzielanych przez siebie świadczeń zdrowotnych (art. 13 u.z.p.p.); /
domagać się od lekarza, który wydał zlecenie, by uzasadnił potrzebę wykonania tego zlecenia (art. 15 ust. 3 u.z.p.p.)
Pielęgniarka i położna mają prawo, ale też obowiązek, przeanalizować to zlecenie pod kątem swojej wiedzy, doświadczenia, kwalifikacji i odpowiednio zareagować na ewentualny błąd lekarza. Pielęgniarka albo położna może odmówić wykonania zlecenia lekarskiego, jeżeli uzna, że jest ono błędne i może spowodować szkodę dla pacjenta.
***
Wszystkie wyżej wymienione przykładowe prawa przysługujące pielęgniarce i położnej stanowią wg NIPiP o samodzielności obu zawodów. Zażartować można z odrobiną uszczypliwości, że właśnie dlatego zarząd NIPiP i izb okręgowych pracuje w biurowcach, a nie w szpitalach przy pacjencie.
CZAS NA ZMIANY – CZAS ZAANGAŻOWAĆ SIĘ, BY JUTRO NIE BYŁO GORSZE NIŻ ..

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.